+48 600 427 868 perkun@krutynia.com.pl

Seehorst – tak przed wojną nazywała się Leśniczówka Pranie. Postawiona około 1880 roku była leśnictwem wsi Krzyże. Nazwa „Pranie” wzięła się od łąki, nad którą znajduje się leśniczówka. Została nieco zmodyfikowana, ponieważ Mazurzy mówili na nią „prała”, czyli osnuwała się mgłą. Jest położona w Puszczy Piskiej nas jeziorem Nidzkim.

Leśniczówka przeszła do historii, dzięki pobytom sławnego polskiego poety Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Po raz pierwszy do leśniczówki przybył w lipcu 1950 roku. Wracał do niej przez trzy kolejne lata, jako gość ówczesnego leśniczego Stanisława Popowskiego. W 1953 roku wraz z żoną Natalią snuł plany, aby zamieszkać w okolicy na stałe. Niestety zostały one zniweczone przez nagłą śmierć poety w grudniu 1953 roku. Zmarł wskutek trzeciego zawału serca. Dopiero po 27 latach od jego śmierci stworzono w Praniu Muzeum Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego.

Lesniczowka Pranie

We wnętrzu budynku został odtworzony gabinet Gałczyńskiego. Ekspozycja zawiera liczne zdjęcia, rękopisy, listy i pamiętniki. Twórczość poety w pewnym okresie jego życia była ściśle związana z Mazurami. Dziewicza przyroda, jezioro, przyjaźni gospodarze i kochająca żona sprawili, że Gałczyński mógł się skupić na pisaniu. W leśniczówce powstało wiele sławnych dzieł artysty, m. in. „Wit Stwosz”, „Niobe”, „Kronika Olsztyńska” i wiele innych. Przy samym budynku znajduje się pomost i strome schody, z których możemy podziwiać niesamowitą panoramę jeziora Nidzkiego.

Do leśniczówki dostać się możemy lądem od strony Karwicy i Rucinego-Nida, wodą zaś od strony jeziora Nidzkiego. Prowadzą do niej także dwa szlaki turystyczne: niebieski Gałczyńskiego i żółty Karola Małka. Czynna jest przez cały rok od godziny 9:30 do 17:00 oprócz poniedziałków i dni świątecznych.

KonstantyIldefonsGalczynski1947

W leśniczówce

Tu, gdzie się gwiazdy zbiegły
w taką kapelę dużą,
domek z czerwonej cegły
rumieni się na wzgórzu:
to leśniczówka Pranie
nasze jesienne mieszkanie.

Chmiel na rogach jelenich
usechł już i się sypie;
w szybach tyle jesieni,
w jesieni tyle skrzypiec,
a w skrzypcach, bylr tknięte,
lament gada z lamentem.

Za oknem las i pole
las – rozmowa sosnowa;
minął dzień i na stole
stoi lampa naftowa,
gadatliwa promienna
jak ze stołu Szopena.

W nocy tu tyle nuceń
i śpiewań, aż do rana.
Księżyc w srebrnej peruce
gra jak Bach na organach
i płynie koncert wielki
przez dęby i przez świerki –
to leśniczówka Pranie:
nocne koncertowanie.

Chodzi wiatr nad jeziorem
znów zaświecamy lampy;
o, leśniczówko Pranie:
lamp lśnienie, migotanie
księżyc na każdej ścianie,
nocne muzykowanie.

Gwiazdy jak śnieg się sypią,
do leśniczówki wchodzą
każdą okienną szybą,
każdą wrześniową nocą,
w twoim małym lusterku
noc świeci gwiazdą wielką.

Konstanty Ildefons Gałczyński
Wrzesień 1952